górne tło

Festiwal Miłosza: „Kiedy spojrzę w głąb siebie, widzę cały świat”

Dlaczego warto pisać o zniszczonych butach syna? Czy przekwitanie to dobry temat na wiersz? I czy przyglądając się sobie, można dostrzec uniwersalne prawdy? O tym rozmawiali 8 czerwca goście 6. Festiwalu Miłosza.

„Zaczynając od moich ulic” - pod takim hasłem odbywa się tegoroczna edycja Festiwalu Miłosza. Organizatorzy imprezy literacką podróż zaczęli od ulic najbliższych, położonych zaraz za południową granicą. Bohaterem pierwszego festiwalowego spotkania był bowiem Czech, Petr Hruška. Krytycy o jego wierszach, stworzonych z fragmentów codziennych rozmów, zapisków i e‑maili piszą, że są surowe i naturalistyczne. On sam mówi, że dla niego są przede wszystkim sposobem na oswajanie świata i kluczem do jego tajemnic.

- Są poeci, którzy potrafią pisać o dużych sprawach. Ja tego nie umiem. Nie wiem, jak pisać o polityce, wojnie czy kryzysie, piszę więc o zniszczonych butach mojego syna - mówił poeta podczas spotkania. - Jestem jednak przekonany, że jeśli pisze się dobrze, a jednocześnie uważnie przygląda się samemu sobie, można dotrzeć do sfer uniwersalnych, bliskich każdemu człowiekowi - zaznaczył.

Do jeszcze głębszych warstw prywatności w swojej poezji sięga Antjie Krog. Ta pochodząca z RPA poetka pierwszy utwór opublikowała jeszcze w liceum i od razu wywołała skandal mocnym sprzeciwem wobec polityki apartheidu. Dziś Krog ma 65 lat i nie przestaje szokować. Pisze m.in. o tych aspektach fizyczności kobiet, które powszechnie są uważane za wstydliwe: przekwitaniu, przemijaniu urody, niedołęstwie.

- Temat kobiecości od wieków jest pomijany przez mężczyzn poetów. Miłość, śmierć, religia - oto, co jest dla nich ważne- mówiła Krog podczas spotkania z czytelnikami. - Kobiety, nawet gdy podejmują te tematy, piszą o nich w zupełnie inny sposób, osadzając wielkie problemy w ludzkiej skali - dodała.

Słowa poetów zostały dopełnione przez refleksje teoretyków. W czasie debaty „Czy możliwe są jeszcze języki intymne?” Dorota Kozicka, Zbigniew Mikołejko i Zbigniew Libera zastanawiali się, jaką rolę pełni dzisiaj intymność. Dla Kozickiej jest ona towarem - o czym świadczą świetnie sprzedające się biografie gwiazd, moda na coaching czy poradniki psychologiczne, dla Mikołejki - sferą, która pozwala oswoić świat, dla Libery zaś fizycznością, tym, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami łazienek i sypialni.

Szerszą perspektywę festiwalowym rozważaniom nadał prof. Tadeusz Sławek, który zinterpretował hasło przewodnie tegorocznej edycji. Profesor zwrócił uwagę, że ulicą Miłosza, który przedstawiał się jako „dziedzic gotyckich katedr i barokowych kościołów”, była po prostu Europa. Może więc „Zaczynając od moich ulic” w zamyśle poety jest zachętą do refleksji nad kondycją i kierunkami rozwoju naszego kontynentu?

Festiwal to nie tylko wykłady i spotkania, ale również zajęcia praktyczne. W pierwszym dniu najmłodsi, pod okiem Anny Kaszuby-Dębskiej uczyli się typografii. Starszym zaś Justyna Sobolewska i Michał Nogaś od rana wyjaśniali zawiłości (tak ekonomiczne i formalne, jak i towarzyskie) zawodu krytyka literackiego.

Na dobranoc najmłodsi wysłuchali „Czytanek przed zachodem słońca” w wykonaniu prezydenta Jacka Majchrowskiego. Starsi zaś mogli zakończyć dzień poetyckim performansem w Cafe Szafe i koncertem zespołu Julia i Nieprzyjemni, na którym artyści premierowo zaśpiewali utwory z płyty „Wojaczek”.

Organizatorami Festiwalu są: Miasto Kraków, Krakowskie Biuro Festiwalowe i Fundacja Miasto Literatury.

dolne t�o