Stanowisko Urzędu Miasta Krakowa w sprawie artykułu w „Gazecie Wyborczej”

W artykule „Ujawnili dane ofiary pedofila”, autorstwa Olgi Szpunar, opublikowanym w „Gazecie Wyborczej” 27 lutego 2018 r., pojawia się stwierdzenie: „Krakowski Wydział Edukacji wysłał do szkół ostrzeżenie, by nie zatrudniały mężczyzny skazanego za pedofilię”.

Wyjaśniam, że Wydział Edukacji nie ostrzegał, ale przekazał do dyrektorów szkół informację otrzymaną z sądu wraz z załączonym odpisem prawomocnego wyroku do wiadomości i stosowania. Ponadto w przesłanych z Biura Prasowego UMK do redakcji „Gazety Wyborczej” wyjaśnieniach, w celu poinformowania Pani Redaktor, na kim spoczywa obowiązek nieujawniania danych, został przytoczony art. 180 ustawy z 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny wykonawczy, który stanowi, że „w razie orzeczenia zakazu zajmowania określonego stanowiska lub wykonywania określonego zawodu, sąd przesyła odpis wyroku właściwemu organowi administracji rządowej lub samorządu terytorialnego oraz pracodawcy albo instytucji, w której skazany zajmuje objęte zakazem stanowisko lub wykonuje objęty zakazem zawód. Jeżeli skazany zajmuje stanowisko kierownicze lub inne odpowiedzialne stanowisko, sąd przesyła odpis wyroku również właściwej jednostce nadrzędnej. W odpisie wyroku nie ujawnia się danych pokrzywdzonego”. Ubolewam, że Pani Redaktor przerzuca ten obowiązek na urzędników Wydziału Edukacji (na jakiej podstawie prawnej?), nie zadając sobie trudu wystąpienia do sądu z prośbą o komentarz do zaistniałej sytuacji.

Niezwykle istotny w tej sprawie wydaje się fakt, że upublicznienie przez dyrektorkę jednej ze szkół danych o pokrzywdzonym dziecku, poprzez okazanie ich dziennikarzowi, nie budzi u Pani Redaktor wątpliwości natury prawnej i moralnej. A z treści artykułu wynika, że Pani Redaktor jest w posiadaniu tych danych, ponieważ relacjonuje wypowiedzi matki pokrzywdzonego. Zaniepokojenie budzi także fakt, że w artykule kładzie się nacisk na rzekomą bezmyślność urzędników Wydziału Edukacji, oczekując od nich ingerowania w przesłane z sądu dokumenty, a zupełnie pomija się fakt, że dyrektor szkoły udostępnił postronnym dokumenty wraz z danymi.

Czy Pani Redaktor, mając na uwadze konsekwencje takiego działania, zgłosiła odpowiednim służbom fakt ujawnienia przez dyrektora szkoły danych osobowych osób, których dotyczy sprawa?

Umiejętność czytania ze zrozumieniem z pewnością nie jest pomocna przy konstruowaniu pozornie sensacyjnych wiadomości prasowych. Zwracam uwagę, że z treści wyroku wynika, iż skazany ma zakaz zbliżania się do pokrzywdzonego. Jak Pani Redaktor wyobraża sobie wypełnienie przez dyrektora tego zapisu bez podania nazwiska osoby wymagającej ochrony? Zaznaczam, że Wydział Edukacji niezwłocznie przekazał dyrektorom jednostek oświatowych otrzymaną z sądu dokumentację, uznając sprawę za niezwykle ważną i pilną, tym bardziej, że do dzisiaj informacja o skazanym nie została zamieszczona w ogólnodostępnym rejestrze sprawców przestępstw na tle seksualnym na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości.

Czy zdaniem Pani Redaktor większą szkodę wyrządziło pokrzywdzonemu przekazanie wyroku dyrektorom szkół czy też upublicznienie sprawy?

 

Maciej Grzyb

Dyrektor Biura Prasowego

Tagi: prasa, polemika

Pokaż metkę
Autor: MACIEJ GRZYB
Osoba publikująca: MARGERITA KRASNOWOLSKA
Podmiot publikujący: Biuro Prasowe
Zobacz także
POLECAMY
TELEWIZJA.KRAKOW.PL
PRZEJRZYSTE FINANSE
OTO FOTOKRONIKA MIASTA