Wyższa wieża Katedry Mariackiej

Wyższa wieża Bazyliki Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny kłuje niebo nad Krakowem już od przeszło sześciuset lat. Liczy sobie 81 m, jest zwieńczona późnogotyckim hełmem i złocistą koroną, zaś w maleńkiej izdebce 54 m nad płytą Rynku Głównego mieści się Najwyższe Stanowisko w Rzeczypospolitej. Najwyższe - czyli najważniejsze. Tak!!

Wyższa wieża Katedry Mariackiej
Fot. www.krakow.pl

Jak chce tradycja - ze szczytu wieży widać wszystkie polskie ziemie: na południu białe szczyty Tatr, na zachodzie kominy Śląska, na wschodzie wieże kościołów Lwowa, na północy - ta ciemna, granatowa linia - tak, tak, to Bałtyk.


Wieża była "od zawsze" - w dyspozycji władz miasta. To na ich polecenie ludzie stróżę na Najwyższym Stanowisku trzymający pilnie baczyli, czy do Krakowa nie zbliżają się jakowyś niepożądani goście albo czy gdzie nie pali się, ciągnęli za liny zegara, wydzwaniając kolejne godziny, i pracowicie dmuchali w złotą trąbkę, grając na chwałę Pana Boga melodie kościelne, zaś na sławę miasta - Hejnał. Wszystko to sprawiało, że wejście na Wieżę było "dla tych, co na dole" - zawsze wyprawą nader atrakcyjną. Chętnych do zwiedzania wnętrza nigdy nie brakowało, osobliwie wśród młodych, których nie przerażały kamienne i drewniane (jest ich aż 239), miejscami dość strome schody. Najprawdopodobniej zorganizowana "turystyka wieżowa" zaczęła się dopiero po pierwszej ze światowych wojen, a ożyła po wojnie drugiej. W 1961 roku stan Hejnalicy był jednak tak opłakany, że dalsze przyjmowanie gości stało się niemożliwe. Zamknięto więc Wieżę dla zwiedzających "na kilka tygodni", a w praktyce - na kilkadziesiąt lat. Mimo dawno zakończonych kompleksowych prac renowacyjnych, mimo instalacji wszelkich niezbędnych zabezpieczeń dopiero w roku 2002 władze Krakowa postanowiły sprawić całej Polsce (i nie tylko) piękny prezent w postaci ponownego udostępnienia zabytku.


Wieża Mariacka użytkowana jest przez miasto (jeśli nie liczyć 40 tysięcy mieszkających na Rynku gołębi), należy do Parafii Bazyliki Mariackiej, a 24-godzinną służbę pełnią na niej hejnaliści - funkcjonariusze Państwowej Straży Pożarnej. To, że możemy znowu wychodzić na szczyt Hejnalicy, zawdzięczamy ich życzliwości i zaufaniu, jakie mają do nas.
A jak skracać sobie wędrówkę na Najwyższe Stanowisko? Najlepiej liczyć schody. Można też myśleć o tym, że:


- budowniczy naszej Wieży został zamordowany (nóż) przez swego brata, który nie umiał budować tak szybko i tak wysoko;

- nieszczęsny hejnalista, któremu gardło przeszyła tatarska strzała, był Czechem;

- w czasie trzęsienia ziemi w 1443 roku zawaliły się w Krakowie różne mniejsze budowle - Wieża ani drgnęła;

- pierwszym znanym nam z nazwiska hejnalistą był Iwan Mikulski (1629 r.);

- jak dotąd, stałej służby na Wieży nie chce podjąć żadna kobieta;

Pokaż metkę
Osoba publikująca: MARCIN FABER
Podmiot publikujący: Redakcja MPI