Start rozwiń menu

Przed jamnikiem uderz czołem! Jamnik górą, chociaż dołem

„Zaginęła suka, jamnik, czarna, stara, brzydka, zwała się Elba, morda siwa, rubli trzy nagrody. Nowogrodzka 27 m. 28”. Takie ogłoszenie ukazało 7 grudnia 1898 r. w „Kuryerze Warszawskim”.

Pies rasy jamnik w eleganckim fraku spaceruje po brukowanej ulicy.
Fot. Jan Graczyński / krakow.pl

Oczywiście nie mogłoby się ono ukazać w Krakowie. Dlaczego? Pytanie retoryczne. Miasto Kraków w jakiś szczególny sposób związane jest z jamnikiem. Jakie przyczyny spowodowały, że jamnik traktowany jest pod Wawelem wyjątkowo? Z pozoru dopiero po roku 1945 Kraków stał się stolicą jamnika. Odpowiedzialny za ten swoisty kult jamnika był niewątpliwie tygodnik „Przekrój” i jego redaktor naczelny Marian Eile. Generalnie jamnik nie był symbolem „Przekroju”. Tę odpowiedzialną funkcję sprawował Fafik, piesek redaktora Eilego. Ludzie dobrze poinformowani twierdzili, że Fafik był foksterierem.

Trzeba przyznać, że anonimowy jamnik oraz Fafik nie były jedynymi pieskami obecnymi w „Przekroju”. Już od początku istnienia pisma na jego łamach ukazywały się karykatury Augusta Bęc-Walskiego. Ta rysunkowa postać była uosobieniem reakcyjności, tęsknoty za sanacją (a nawet nie można odrzucić podejrzeń, że za Generalnym Gubernatorstwem). Prawie zawsze towarzyszył jej piesek. Nieduży, myśliwski, a czy był to stuprocentowy jamnik, trudno dziś powiedzieć. Piesek nie miał imienia, więc kiedyś redakcja „Przekroju” ogłosiła konkurs na imię dla pupila pana Bęc-Walskiego. Podobno przysłano wiele propozycji, ale najliczniej zaproponowano imię Reaksik. Reaksik otworzył drogę innym pieskom. Cotygodniowa, stała rubryka zatytułowana „Czy pogoda pod psem?” włamana była pod rysunkiem przedstawiającym bardzo miłego, obficie owłosionego psa. Nie był to jednak jamnik.

Wielkim zwolennikiem jamników był Sławomir Mrożek, ściśle kiedyś współpracujący z „Przekrojem”. Oczywiście, swoje jamnicze felietony przyszły autor „Tanga” obficie ilustrował. Znawcy tematu twierdzą, że szczególną popularnością cieszyły się pomysły redaktora Mrożka na to, jak można wykorzystać jamnika do celów niekonwencjonalnych. Między innymi niewątpliwie szokującym pomysłem było zastosowanie pieska jako pionu murarskiego, bo długi ogonek pozwalał na swobodne posługiwanie się jamnikiem podczas odbudowy Polski Ludowej ze zniszczeń wojennych.

Sławomir Mrożek wyemigrował z Krakowa, ale w redakcji naczelnym pozostał Marian Eile. Kiedy kierownictwo „Przekroju” objął Mieczysław Czuma, nadeszły nowe czasy. Choć wpływ „Przekroju” był w Krakowie bardzo wielki, to jednak redaktor Czuma chciał, żeby mieszkańcy miasta nie tylko czytali, ale także brali udział w organizowanych przez „Przekrój” wydarzeniach. W tym celu podjął decyzję o zorganizowaniu w Krakowie Marszu Jamników. I tak „Przekrój” zaznaczył swoją obecność w mieście. Marsz cieszył się wielką popularnością. Część jamników miała tylko obroże i smycze, jednak niektóre wystąpiły w bardzo ciekawych przebraniach. Okazało się jednak, że krakowskie media zignorowały to wydarzenie. Redaktor Czuma ciągle po latach wspomina rozmowę, na jaką został wezwany do wielkiego domu przy ul. św. Tomasza, gdzie wówczas mieścił się Komitet Wojewódzki Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Odbyła się bardzo poważna rozmowa, a nawet zagrożono redaktorowi, żeby lepiej tradycji nie zmieniał, ponieważ w Krakowie po ulicach chodzą tylko pochody pierwszomajowe i procesje.

Marsze jamników, choć początkowo spotkały się z niechęcią, trwają do dziś. W tym roku Krakowianie mogli podziwiać 6 września kolejny, wspaniały pochód naszych niskopodłogowych przyjaciół.

Michał Kozioł

Tekst ukazał się w magazynie KRAKÓW.PL

pokaż metkę
Autor: Michał Kozioł
Podmiot publikujący: Referat Mediów Miejskich
Data publikacji: 2026-09-23
Data aktualizacji: 2026-09-23
Powrót
Znajdź