Start rozwiń menu

Chcę, żeby miasto działało sprawnie

O tym, dlaczego pracuje sam – bez zastępców, co chce zrobić w mieście, nim pojawi się nowy prezydent, oraz jaką aktywność gospodarczą widzi na terenach nowohuckiego kombinatu metalurgicznego, mówi Stanisław Kracik, pełniący obowiązki prezydenta Krakowa.

Mężczyzna w garniturze z siwymi włosami, stojący w eleganckim wnętrzu.
Fot. Bogusław Świerzowski / www.krakow.pl

Od 27 maja pełni Pan funkcję prezydenta Krakowa. Jak się Panu pracuje w pojedynkę? Nie zdecydował się Pan powołać zastępców, chociaż przecież przez ostatnie dwa lata w UMK był Pan właśnie jednym z nich i widział, jak ta odpowiedzialność za miasto się dzieli…

Stanisław Kracik: To była trudna decyzja. Gdybym pozostawił na stanowiskach dotychczasowych zastępców, zostałoby to źle odebrane. Z drugiej strony wprowadzanie nowych byłoby względem tych byłych swego rodzaju nielojalnością i oznaczałoby konieczność wdrażania kolejnych osób w działanie urzędu. Dlatego postanowiłem pracę niewymagającą jakichś strategicznych rozstrzygnięć podzielić między Sekretarza i Dyrektor Magistratu. Nad finansami czuwa Skarbnik Miasta. A co do organizacji mojego dnia – mam spore doświadczenie w zarządzaniu, więc przywykłem do ponadnormatywnego obciążenia obowiązkami.

Jaki wyznaczył Pan sobie cel do czasu wyboru nowego prezydenta w przedterminowych wyborach?

SK: Przez ponad pół roku miasto było na przedreferendalnym „stendbaju”. Teraz staram się ten dany mi czas wykorzystać maksymalnie i przejść przez projekty dla miasta ważne – „Plan ogólny”, „Strategię rozwoju Krakowa” i zadania, na które mamy finansowanie zewnętrzne. Chcę też zorganizować magistrat na tyle dobrze, żeby był bardziej sprawczy. I – żebyśmy się dobrze zrozumieli – nie chcę sobie zbudować „pomniczka”. W życiu dość się narządziłem – samo rządzenie nie jest już dla mnie źródłem satysfakcji. Moim zdaniem Kraków ma za sobą fantastyczne ćwierćwiecze, w którym powstało mnóstwo inwestycji przy wykorzystaniu środków europejskich. Ich utrzymanie niestety sporo kosztuje, a problemem jest to, że Kraków nie zbudował przez ten okres dochodowej strony budżetu. Dlatego chciałbym, aby zarówno w „Planie ogólnym”, jak i w „Strategii rozwoju Krakowa” ostatecznie wybrzmiało, że nie będziemy lokalizować mieszkaniówki tam, gdzie jest już biznes. Przedsiębiorcom z Płaszowa i Rybitw należą się konkretne i oczekiwane od lat rozstrzygnięcia. Stoję na stanowisku, że uciążliwości związane z danym rodzajem działalności należy niwelować przez hermetyzację czy systemy filtrów, a nie przez ich relokację, bo nigdzie w innych miejscach nie są mile widziane.

A co z terenami po byłym nowohuckim kombinacie?

SK: Mam zamiar zrobić wszystko, co możliwe, by wykorzystać te tereny w sposób najbardziej korzystny dla miasta. Ale w tej sprawie możemy zrobić tyle, na ile porozumiemy się z ArcellorMittal. To użytkownik wieczysty tego terenu i dość skomplikowany decyzyjnie organizm. Wiemy, że ograniczanie produkcji, remediacja części gruntów i przeznaczenie ich pod nowe funkcje to procesy nieuchronne. Tempo, w jakim się to będzie odbywać, jest dość niepewne, ale zapisy „Planu ogólnego” sformułujemy tak, żeby na tych terenach możliwa była nowa aktywność gospodarcza. Życzyłbym sobie, aby mniej więcej w tym czasie, kiedy w Krakowie zaczniemy jeździć metrem – a być może nawet szybciej – stanął tam SMR, czyli mały reaktor jądrowy. To dałoby nam bezpieczeństwo dostępu do energii elektrycznej, a równocześnie ciepło odpadowe. Chciałbym postawić też kropkę nad i, jeśli chodzi o rozstrzygnięcie sprawy elektrociepłowni TAMEH. To instalacja o mocy cieplnej 200 MW i mocy elektrycznej 50 MW. Jeśli będziemy mieć taki układ, w którym Ekospalarnia i TAMEH będą miały moc cieplną podobną do ResInvest Energy Skawina, to jako miasto staniemy się realnym partnerem w układzie ze Skawiną i PGE. Wtedy na rynku ciepła będziemy mieć coś do powiedzenia, a Miasto przestanie być wyłącznie kupującym. Wszędzie tam, gdzie to będzie możliwe – a pokażą to badania poziomu skażenia gleby – teren kombinatu ma być nie tylko zapleczem logistycznym. W przyszłości w tej części miasta widzę np. Targi w Krakowie, bo przy Galicyjskiej się już duszą, oraz biogazownię, która zagospodarowałaby odpady gastronomiczne, bo Kraków i okolica nie mają takiego przetwórstwa i wozimy te odpady po całej Polsce.

Mimo wyniku majowego referendum miasta nie da się zatrzymać. Są inwestycje, przetargi, niebawem planowanie budżetu na przyszły rok. Zapytamy o to, co w mediach wybrzmiewa najczęściej – o wspomniane „Plan ogólny” i „Strategię rozwoju Krakowa”… Na jakim etapie są prace nad tymi dokumentami?

SK: Miasta nie tylko nie da się zatrzymać, ja chcę je jeszcze przyspieszyć. W przygotowywanym „Planie ogólnym” było dwadzieścia kilka obszarów, co do których były prezydent nie podjął rozstrzygających decyzji. Nie mam mandatu społecznego, aby w tych kwestiach orzekać jednoosobowo, dlatego zaproponowałem wszystkim klubom radnych, by te tematy dokończyli. To pozwoli też domknąć „Strategię”. Z satysfakcją muszę powiedzieć, że radni podjęli to wyzwanie – w przeciwnym razie musiałbym zawiesić pracę nad „Planem”. W wakacje dokument zostanie opublikowany w Biuletynie Informacji Publicznej i wysłany do jednostek, które muszą go zaopiniować. To pozwoli wreszcie rozproszyć tę aurę tajemnicy, która się nad nim unosi. W fazę konsultacji wejdziemy po naniesieniu niezbędnych korekt – jeśli takie się pojawią. „Plan ogólny” jest jednym z najważniejszych dokumentów, jakie przygotowuje dziś Miasto. Zależy mi, aby cały proces był transparentny i odporny na wszelkie próby wywierania wpływu. Dlatego poprosiłem Centralne Biuro Antykorupcyjne o objęcie nadzorem planowanych działań w tym zakresie. Wniosek do CBA ma służyć ochronie interesu publicznego i wzmocnieniu zaufania do całej procedury.

Czy będzie Pan chciał zaproponować Radzie Miasta zmiany związane z biletami komunikacji miejskiej i ze Strefą Czystego Transportu?

SK: Zmiana biletu 20-minutowego na 15-minutowy celowała w turystów, a nie w mieszkańców. Aktualnie sprawdzam, czy da się to zróżnicować w ten sposób, żeby przywrócić dłuższy czas przejazdu osobom, które mają Kartę Krakowską, przy jednoczesnym utrzymaniu dotychczasowych dochodów z biletów kupowanych przez turystów. Co do Strefy Czystego Transportu to jest pewien kłopot, bo to temat, który nie dotyczy mieszkańców Krakowa, a naszego metropolitalnego otoczenia. Aktualnie mamy tylko w jednym miejscu przekroczenie poziomu dwutlenku azotu – na Alei Krasińskiego. Nasze jednostki robią dalsze badania. Być może trzeba będzie rozbudować sieć czujników i strefę ograniczać do tego obszaru, na którym zbliżamy się do limitu dopuszczalnego stężenia. Zbieramy też opinie na temat funkcjonowania strefy po 6 miesiącach jej obowiązywania.

Chcemy jeszcze zapytać o inwestycje drogowe. To temat dość niewdzięczny, bo wszyscy wiemy, że potrzeby są duże, ale uciążliwości zwykle też. Proszę nam powiedzieć, gdzie widać światełko w tunelu i na co powinniśmy być gotowi w dalszej perspektywie?

SK: Zacznijmy od tej najdalszej perspektywy. Zobowiązałem przygotowujących „Strategię rozwoju Krakowa” do umieszczenia w dokumencie rozbudowanego akapitu dotyczącego tego, co nas czeka w czasie budowy metra. Dla części mieszkańców i przedsiębiorców będzie to długi okres wyłączenia z komfortowego funkcjonowania naznaczony dużymi uciążliwościami – i trzeba to ludziom uczciwie powiedzieć. Jeśli chodzi o Trasę Pychowicką i Zwierzyniecką, to decyzja środowiskowa powinna zostać wreszcie wydana w te wakacje. Wystąpiliśmy już do ministra obrony i mamy poparcie wojewody w kwestii dofinansowania dla tunelowych części trasy jako schronów liniowych. Porozumieliśmy się też z aktywistami i Państwowym Gospodarstwem Wodnym Wody Polskie. Jeśli zaś chodzi o tu i teraz, to rozkopaliśmy węzeł Bagatela. Mamy harmonogramy ułożone tak, żeby maksymalnie skracać utrudnienia dla biznesu po obu stronach. Wykonawca KST IV powinien skończyć prace w sierpniu i wtedy przystąpimy do odbiorów. Zakładam, że realnie pojedziemy tramwajem do Mistrzejowic w czwartym kwartale. Trwa też modernizacja ulic Jancarza i Bohomolca, ale dzięki temu, że wyłączyliśmy je z ruchu, prace zajmą 7 tygodni, a nie 4,5 miesiąca.

Starowiślna w przyszłym roku?

SK: Tak, ale nie będziemy przebudowywać, tylko remontować. Ulica Starowiślna zachowa swój obecny charakter – nie będzie ruchu jednokierunkowego, nie zmieni się układ przestrzenny jezdni i chodników. Wprowadzimy jednak dodatkowe elementy związane choćby z dostępnością przystanków dla osób ze specjalnymi potrzebami. Zależy mi, by pojawiło się tam więcej zieleni. Remont potrwa około roku. Nie stracimy przy tym ponad 82 mln zł dotacji z funduszy unijnych – środki zostaną przekierowane do Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego SA w Krakowie z przeznaczeniem na zakup tramwajów.

W Krakowie trwa już preludium do kampanii wyborczej. Czy – a jeśli tak, to w jaki sposób – wpływa to na codzienne funkcjonowanie Pana i magistratu?

SK: Myślę, że nie wpływa. Nie kandyduję i nie biorę udziału w kampanii, która jest pewnego rodzaju targami próżności i obietnic bez pokrycia. Mam nadzieję, że kandydaci wyciągną wnioski z tego, co się w Krakowie wydarzyło, i że będą pamiętać o zasadzie: nie można obiecać więcej, niż da się sfinansować. A ostatecznie i tak zdecydują mieszkańcy.

Joanna Korta i Marcelina Kornaś

Tekst ukazał się w magazynie KRAKÓW.PL

pokaż metkę
Podmiot publikujący: Referat Mediów Miejskich
Data publikacji: 2026-07-22
Data aktualizacji: 2026-07-22
Powrót

Zobacz także

Znajdź