Komunikat archiwalny

„Złote chłopaki” z miasta Wachtanga Gorgansali

Niesamowite wieści o tym, że mieszkańcy krajów ZSRR i bloku wschodniego też potrafią kopać piłkę i – o zgrozo – robią to nienajgorzej, docierały do „cywilizowanej” Europy już od jakiegoś czasu...

„Złote chłopaki” z miasta Wachtanga Gorgansali
Fot. Kraków Otwarty Na Świat

Przyczyniły się do tego i sensacyjny występ Polaków na Wembley i „niezmordowana” w odnoszeniu kolejnych sukcesów drużyna „Dynamo Kijów”. Jednak to dopiero debiut na europejskich salonach (…i stadionach) jej klubowej imienniczki z Tbilisi wzbudził prawdziwe poruszenie. Gdy 13 maja 1981 r. mieszkańcy Tbilisi świętowali na stadionie im. Lenina zwycięstwo swojego „Dinamoeli” w Pucharze Zdobywców Pucharów, europejskie gazety sportowe rozpisywały się o „radzieckich Brazylijczykach”.

Klub „Dinamo Tbilisi” został powołany do życia w 1925 r. na mocy decyzji Sportowego Towarzystwa „Dinamo” i na początku grał w rozgrywkach lokalnych. Swój pierwszy mecz - zagrany 26 stycznia 1926 r. z klubowymi kolegami z gruzińskiego Baku – tbilisańczycy przegrali 0:1. Jednak już 3 dni później - po ekspresowej rewizji taktyki zespołu – „Dinamo” wygrywa 3:0 z klubem „Progres” z Azerbejdżanu. Sukcesywnie zasilane poprzez dopływ „młodej krwi” z drużyny juniorów „Norchi Dinamoeli”, „Dinamo” nie może narzekać na brak piłkarskich talentów. Drużyna odnosi kolejne sukcesy, ugruntowując swoją pozycję przed pierwszymi w historii piłkarskimi Mistrzostwami ZSRR w 1936 r.

Dynamo Tbilisi pierwszy mecz 1926 r.

Pomimo wygranej „Dinamo Tbilisi” w meczu z „Dinamo Moskwa” – liderem klasyfikacji tych Mistrzostw – i to z niebagatelnym wynikiem 9:5, Związek Piłki Nożnej ZSRR zakwalifikował klub do „gorszej” kategorii. Dopiero wygrana 5 na 6 spotkań i zajęcie pierwszego miejsca w Grupie B daje drużynie z Tbilisi awans do Grupy A – ówczesnej radzieckiej ekstraklasy, w której występowała ona nieprzerwanie aż do 1989 r. Łącznie „Dinamo Tbilisi” zagrało 1424 mecze w Mistrzostwach ZSRR. Pierwsze starcie w ramach Mistrzostw – z zespołem „Dinamo Kijów” – zakończyło się remisem 2:2; pierwsze zwycięstwo odbyło się kosztem porażki „Spartakusa Moskwa”. Swoje pierwsze Mistrzostwa tbilisańczycy zakończyli ostatecznie na 3 miejscu z reputacją czołowego radzieckiego klubu piłkarskiego.

Dynamo Tbilisi - Mistrz ZSRR

Jednak na „wielkie” zwycięstwo Gruzini musieli czekać aż do 1964 r., gdy - niepokonani w 15 ostatnich meczach – wygrali oni Mistrzostwa ZSRR otrzymując przydomek „Złote chłopaki”. Francuski magazyn sportowy „France Football” opisuje Mistrzostwa ZSRR komplementując grę drużyny z Tbilisi: „Dinamo” to zespół wspaniałych zawodników. Ich technika, styl i intelekt gry pozwalają nazwać ich najlepszymi we Wschodniej Europie przedstawicielami „południowoamerykańskich piłkarskich tradycji”. Jeżeli tylko „Dinamo” będą mogli wziąć udział w Pucharze Mistrzów, to – jesteśmy o tym przekonani – położą oni kres hegemonii hiszpańskich i włoskich drużyn.

Dynamo Tbilisi vs. LiverpoolRadzieckie drużyny nie grały jednak w tamtych czasach w Pucharze Mistrzów… Na przełomie lat 60-tych i 70-tych w kolorach „Dinamo Tbilisi” występowały legendarne postacie gruzińskiego futbolu: Micheil Meschi, Slawa Metreweli, Murtaz Churcilawa, Rewaz Dzodzuaszwili, Kachi Asatiani, Gocza Gawaszeli, Guram Petriaszwili czy bracia Nodija.  Debiut drużyny w rozgrywkach Pucharu Europy był całkiem udany. 13 września 1973 r. „Dinamo” wygrało 3:2 z holenderskim klubem „FC Twente”. W 1976 r. głównym trenerem drużyny został Nodar Achalkaci, wieloletni współpracownik klubu. To właśnie on odpowiada za największe sukcesy „złotych chłopaków”. Achalkaci zdołał zbudować w radzieckich realiach klub na miarę europejskich futbolowych gigantów. Udoskonalił on także taktykę tbilisańczyków, których wyróżniał styl gry charakteryzujący się szybkością, mobilnością i niezwykłą precyzją. W 1976 r. „Dinamo” pod wodzą Achalkaci rozgromiło w finałowym spotkaniu „Ararat Erywań” z wynikiem 3:0 zdobywając Puchar ZSRR. Sukces ten drużyna powtórzyła w 1979 r. Z kolei w roku 1978 – tbilisańczycy po raz drugi w swojej historii wygrali Mistrzostwa ZSRR. Czas najwyższy było pokazać się na świecie…

W 1979 r., w randze czempiona, „Dinamo” rozgrywa swój pierwszy mecz w Pucharze Mistrzów. Początek jest obiecujący: Gruzini pokonują „Liverpool” uznawany wówczas za jeden z najlepszych europejskich zespołów – 3:0. Dla „złotych chłopaków” była to dopiero rozgrzewka… Kulminacją historii „radzieckich Brazylijczyków” stała się data 13 maja 1981 r., gdy w finale Pucharu Zdobywców Pucharów tbilisańczycy wygrali na Rheinstadion w Düsseldorfie z „FC Carl Zeiss Jena” 2:1.

Wszystko zaczęło się w Anglii od triumfalnego zwycięstwa nad „West Ham United”. Po meczu radziecka gazeta „Совецкий спорт”, nie szczędząc Gruzinom górnolotnych słów uznania, pisała: Najgorsze dla graczy „Dinama” były pierwsze 15-20 minut w każdej części spotkania. Nacisk ze strony „West Hamu” osiągał w tych krótkich okresach czasu swoje apogeum. Bramkarz Gabelia, obrońcy, a nawet cofający się do pola karnego Kipiani grali z maksymalnym wysiłkiem. Trzeba było wytrzymać te minuty i nasi piłkarze wytrzymali działając precyzyjnie i z zimną krwią! […] Trzeba było być w tym dniu na trybunach, aby widzieć, jak stopniowo radzieccy piłkarze zdobywali sympatię zgromadzonych licznie widzów. W drugiej połowie prawie każde ich podanie czy uderzenie było nagradzane oklaskami. Po gwizdku portugalskiego arbitra kończącym spotkanie publiczność żegnała radziecką drużynę owacją na stojąco (nieczęsty to widok w Anglii) i okrzykami „Very good, Dinamo!”. Chociaż w entuzjazm angielskich kibiców „cieszących” się z przegranej własnej drużyny na własnym boisku można powątpiewać, 4 gole we wspaniałym stylu wbite przez zawodników „Dinamo” w bramkę „West Ham United” pozostają faktem. Inna sprawa – stosunek kibiców do przeciwnika, jakże daleki w dzisiejszych czasach od okazywanego niegdyś szacunku…

W półfinałach tbilisańczycy mieli zmierzyć się z „Feyenoord Rotterdam”. Statusu lidera europejskich rozgrywek Holendrzy nie utracili do dnia dzisiejszego, a na początku lat 80-tych uchodzili za prawdziwą Dawit Kipiani i Aleksandr Cziwadzepotęgę. Pomimo to obawiali się starcia z reprezentującym gruzińską zawziętość i energię „Dinamo”. O respekcie, jakim Holendrzy darzyli radziecką drużynę świadczą choćby wypowiedzi trenera „Feyenoordu” Václava Ježka dla sportowej prasy, w których wymieniał on z nazwiska wszystkich piłkarzy „Dinamo” podkreślając ich atuty. Wszystkich zapamiętał i – jak się okazało – nie na daremnie. Agresywne ataki na bramkę „Feyenoordu” tbilisańczycy rozpoczęli już w drugiej minucie spotkania, chociaż solidna holenderska obrona i początkowe błędy przy podaniach - wynikające zapewne z pośpiechu - znacząco opóźniły zabicie pierwszego, upragnionego gola. Jednak jeszcze w pierwszej części spotkania bramkę udaje się zdobyć dwukrotnie – po strzałach Gucaewi i Sulakwelidze. Ten ostatni strzela także ostatniego gola w drugiej połowie. Chociaż pod koniec meczu zmęczeni Gruzini mogli łatwo przepuścić przynajmniej 2 bramki, Holendrom się nie poszczęściło. Spotkanie zakończyło się z wynikiem 3:0.   

I wreszcie mecz finałowy! Myli się ten, kto uważa, że „FC Carl Zeiss Jena” to dla Gruzinów żaden przeciwnik! Klub ten zajmował pierwsze miejsce w tabeli wszech czasów klubów piłkarskich NRD, a w drodze do finału Pucharu Zdobywców Pucharów w 1981 r. pokonał tak silne drużyny jak „AS Roma”, „Valencia FC”, „Newport County” i „SL Benfica”. Niemcy są solidnie przygotowani do meczu. Widać, że wnikliwie studiowali taktykę i styl gry tbilisańczyków, gdyż każdy zawodnik „Dinamo” ma przyporządkowanego niemieckiego „wartownika”. Szczególnie pilnowani są ci najbardziej „niebezpieczni” – kapitan gruzińskiej drużyny Dawit Kipiani, Aleksnadre Cziwadze, Witali Daraselia i Wladimar Gucajewi. Grać z taką „obstawą” nie jest łatwo – tbilisańczycy muszą wykazywać się niezwykłą inwencją, aby zdobyć piłkę czy zgubić przeciwnika. Nagłe zwroty akcji i desperackie ataki na bramkę co rusz zapierają dech w piersi tysiącom kibiców na stadionie i przed telewizorami. Mimo kiepskiej jakości transmisji Gruzinom kibicuje w tym dniu cały ZSRR… Przewaga „Dinamoeli” nad Niemcami jest widoczna, ale pomimo to pierwsza połowa spotkania kończy się z wynikiem 0:0. Po przerwie działania każdej ze stron stają się bardziej nerwowe. Skupieni na ataku Gruzini gorzej pilnują własnej bramki i pierwszy gol w spotkaniu staje się udziałem Niemców. W 63 minucie bramkę strzela obrońca Hoppe. Zachłyśnięci perspektywą wygranej zawodnicy „Carl Zeiss” zaczynają grać bardziej brawurowo – pod Dynamo Tbilisi - powrót bohaterówpublikę – luzując linię obrony i „osobisty” nadzór nad tbilisańczykami. Sytuację wykorzystuje Gucajewi, który już w 67 minucie strzela wyrównującego gola. Zaskoczeni Niemcy dociskają śrubę i do samego końca spotkania trwa zaciekła walka o przewagę. Gruzini – tak samo wytrzymali i sprawni technicznie jak Niemcy – wydają się jednak być bardziej pomysłowi. Po kolejnej eleganckiej akcji nagrodzonej brawami publiczności piłkę dostaje Daraselia. Chroniony asystą kolegów śmiało przeprowadza piłkę wprost na niemieckiego obrońcę Kubjuweita, bierze rozmach sygnalizujący zamiar przekazania piłki w centrum pola karnego, po czym… szybkim i zdecydowanym ruchem posyła ją prosto w najbliższy róg bramki! Jest 87 minuta meczu. Zawodnicy „Carl Zeiss” desperacko rzucają się do ataku, jednak jest już za późno: Gruzini całkowicie kontrolują sytuację. Zwycięstwo „Dinamo Tbilisi” w Pucharze Zdobywców Pucharów staje się faktem.

W 1990 r. klub zmienił nazwę na „Iberia Tbilisi” i zadebiutował w pierwszych rozgrywkach o Mistrzostwo niepodległej Gruzji. W sezonie 1991/92 występował jako „Iberia-Dinamo Tbilisi”, ale potem powrócił do historycznej nazwy „Dinamo”. W latach 90. był jedyną poważną siłą w lidze gruzińskiej. Zdobył pierwsze 10 tytułów mistrzowskich, dopiero na początku XXI wieku inne kluby przerwały dominację stołecznej drużyny. Jednak w sezonach 2002/03, 2004/05 i 2007/08 tytuł Mistrza Gruzji ponownie przypadł drużynie „Dinama”.

Dynamo Tbilisi - Puchar Zdobywców Pucharów

Chociaż po rozpadzie ZSRR losy klubu i jego piłkarzy były już mniej spektakularne, legenda „Dinamoeli” – „złotych chłopaków”, czy „radzieckich Brazylijczyków” – jest wciąż żywa i to nie tylko w rodzimej Gruzji! W pamięci tysięcy kibiców „Dinamo Tbilisi” pozostał futbol, która prezentowała ta drużyna – futbol jak sztuka.

 

* W artykule wykorzystano materiały z gazety „Совецкий спорт” z lat 1979-1981, a także ze strony internetowej www.thisbestgame.ru

Pokaż metkę
Osoba publikująca: KINGA STOSZEK
Podmiot publikujący: Otwarty na świat beta
Zobacz także
Przedstawicielstwa zagraniczne w Krakowie